:)))

Mało ostatnio piszę, za co wszystkich przepraszam. A oto jeden z głównych powodów takiego stanu: Czytaj dalej

Zrób albo kup. I uważaj na bałwany

W leniwą, zadziwiająco ciepłą niedzielę, niedopieszczony towarzysko przez cały weekend, wybrałem się na Plac Zbawiciela obserwować zmagania Dominiki Naborowskiej (Panie Przodem) i ekipy Planu B z nieubłaganie nadchodzącą wiosną. Czytaj dalej

GTW(b) #4: Warszawska H2O płynie w Zakąski Przekąski :)

Umówmy się: oczywiście, woda jest źródłem życia, ale to, co naprawdę ożywia Warszawiaków, jest też wodą – pod warunkiem, że nad „O” dodamy skromny apostrof. Puśćmy w niepamięć wycieczki po oligocen i odświeżanie się chlorowaną i często rdzawą substancją w kranach. Nasza ułańska, zaprawiona (w bojach) fantazja domaga się inspiracji. Inspiracji, którą najłatwiej znaleźć u źródła. Czytaj dalej

Lirykożercy – czyli kotlety z poety

Kiedy tylko dowiedziałem się, że Monika Grochowska, znana mi z intrygującego projektu „Co Złego, to my” (podczas ostatniego festiwalu Niewinni Czarodzieje) oraz Łukasz Garlicki zabierają się za projekt poświęcony Herbertowi zastrzygłem w radości uszami i pilnie nasłuchiwałem wszelkich wiadomości. Reżyseria inauguracji roku poświęconemu poecie, w dodatku w Teatrze Narodowym, to wielka sprawa – i zachodziłem w głowę, jak reżyserka to ugryzie. W końcu to już nie Komeda, Polański i wesołe warszawskie lata ’50, lecz twórczość często trudna, częstokroć nieprzyjemna i zawsze intymna. Czytaj dalej

Czyżby…? Już…?! Tak szybko…???

Ten dzień, dzień na miarę naszych możliwości zbliżał się. Może i nie wielkimi krokami – raczej spokojnym, co i rusz stopowanym kroczkiem Pilcha przechadzającego się jeszcze po krakowskich Plantach. Lecz i tak fakt pozostawał faktem. Z wdziękiem dandysa spóźniającego się na premierę własnej sztuki, nadeszła wiekopomna chwila. Czytaj dalej

Pora relaksu (futurystycznie) w IWP

 

Czasu wolnego nie będzie?

Przyszłość należy do ludzi robiących COŚ non-stop.

Czytaj dalej

Serdeczne domysły z Warszawy

Na rozegranym dziś wieczorem wernisażu wystawy W [jak Warszawa] w berlińskiej Galerie Magazin oczywiście nie byłem. Nie przeszkodziło mi to jednakże (tak samo jak nie przeszkodzi Wam wszystkim) zobaczyć tej fascynującej ekspozycji. Jak to się stało? Ano w ten sposób, że W jest wystawą w formie książki. A właściwie połączonych jednym, broszurowym formatem trzech woluminów. Czytaj dalej