W leniwą, zadziwiająco ciepłą niedzielę, niedopieszczony towarzysko przez cały weekend, wybrałem się na Plac Zbawiciela obserwować zmagania Dominiki Naborowskiej (Panie Przodem) i ekipy Planu B z nieubłaganie nadchodzącą wiosną. Program, oprócz standardowych atrakcji – czyli Kramu z designem w drastycznie krótkich seriach, przewidywał lepienie bałwana i warsztaty wykonywania biżuterii. Ach, oczywiście była też wymiana jedzenia – jako że mój organizm przyjmuje w dni wolne od pracy jedynie alkohol, posiłkowałem się szklaneczką Martini Bianco.
Oczywiście obiecywałem sobie, że nie będę wydawać pieniędzy, ale nadzieje okazały się być płonne – na kramach pokusa sprawienia sobie czegoś, co nie jest masowo produkowane i ometkowane “Made in China” jest zbyt silna i poparta świetnymi pomysłami sprzedających. Na pierwszy ogień poszła lniana torba od vlep[v]netu, która posłużyła mi do przenoszenia kolejnych trofeów. Następnie dosypałem garść buttonów, których w dobrych wzorach jest zawsze za mało. Ukoronowaniem polowania były kolczyki od Doroty Halickiej (taaaa, zastanówmy się teraz komu je oddam) i tejże miseczka na drobiazgi wykonana z pogiętej płyty winylowej.
Ulepiony bałwan trzymał się dzielnie – ale w końcu musiał ulec słonecznej atmosferze. O wiele lepiej funkcjonował śnieg w wymiarze symbolicznym – w postaci biżuterii wyrabianej przez Dominikę Naborowską i jej gości. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że następnym razem organizatorzy wstrzelą się w aurę i kolorem przewodnim przyszłego kramu będzie zielony.











0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.