Umówmy się: oczywiście, woda jest źródłem życia, ale to, co naprawdę ożywia Warszawiaków, jest też wodą - pod warunkiem, że nad “O” dodamy skromny apostrof. Puśćmy w niepamięć wycieczki po oligocen i odświeżanie się chlorowaną i często rdzawą substancją w kranach. Nasza ułańska, zaprawiona (w bojach) fantazja domaga się inspiracji. Inspiracji, którą najłatwiej znaleźć u źródła. Tych jest wiele, lecz każdy dobrze wychowany i uznający lokalną konwencję bywalec znajdzie ją bez problemu w “Przekąskach Zakąskach” na rogu Krakowskiego i Ossolińskich.
Pomysł był petardą, fajerwerkiem: oto wiecznie spragnionym rodakom zaoferowano wreszcie miejsce, gdzie można napić się i posilić przez całą dobę, płacąc za doskonałą atmosferę i jedzenie stanowczo niewygórowaną kwotę. Chwile spędzane w tym niewielkim, niepozornym miejscu trafiają już do legend miejskich, łzawych wspomnień i przeatrakcyjnych anegdot… Gdzież indziej w naszym mieście spotkasz znanego aktora, przekręta, biznesmena, zgrabną blondynkę i Kubusia Wirusa wspólnie fraternizujących się przy niezobowiązującej konwersacji zakrapianej czterdziestkami ciepłej wódki? Gdzież indziej mógłbyś zabrać swoją randkę pomiędzy imprezą w klubie a kawą lub herbatą w jej mieszkaniu…?
A wszystko to przy wspaniałym (kulinarnie) menu i rewelacyjnej, przemiłej obsłudze. Pan Robert, barman w muszce i Pani Bożenka jawią się jako lokalni celebrities (”Co dziś jest daniem-niespodzianką?” - “Szanowna pani, niespodzianką to dziś jest to, że dzisiaj tu jestem”), natomiast oferowane przekąski są po prostu poezją. Polecam nóżki w galarecie z doskonałym chrzanem i zobrazowaną powyżej awanturkę. Tatara też chętnie poleciłbym, ale ostrzegam: z bliżej niewiadomych względów na razie go nie ma i na razie go nie będzie. W każdym razie: jeśli tylko jesteście w pobliżu Krakowskiego Przedmieścia i jest po zachodzie słońca - stwarzajcie wręcz preteksty, by wpaść do Zakąsek!
Zakąski Przekąski, Krakowskie Przedmieście 13 (róg Ossolińskich); czynne całą dobę; wszystkie napoje po 4 pln, wszystkie przekąski (tatara na razie nie ma) po 8 pln; aha, ten wpis powstał pod wpływem i nie zamierzam poprawiać wentualnych literówek, pozdrawiam, Kubuś Wirus.











10 responses so far ↓
Warszawa78 // środa, 20 luty 2008 at 9:36 przed południem
Ja tam literówek nie wypatrzyłem - inna sprawa, że wzrok coś mi się ostatnio psuje :)
PS. Co powiesz na wymianę linków?
Kubuś Wirus // środa, 20 luty 2008 at 9:42 przed południem
Ja jedną, ale nie zamierzam poprawiać :)
Wymiana linków jak najbardziej, ale daj mi parę dni - właśnie pakuję się do wyjazdu.
Ha! Właśnie tak sobie oglądam Twojego bloga i widzę że namierzyłem Cię już wcześniej na Flickr, jaram się… Jakiś wspólny plenerek foto z połączony z piwkiem? Daj znać na priv, to jest mail, jestem w mieście w sobotę najdalej :)
karska // środa, 20 luty 2008 at 10:15 przed południem
I mnie tam nie było? ;)
No tak, ostatnio nigdzie mnie nie ma…
lavinka // środa, 20 luty 2008 at 1:49 pm
No no pełna kultura :)
chrzelice // środa, 20 luty 2008 at 4:56 pm
no to się tam wybiorę :)
Robert // środa, 20 luty 2008 at 7:26 pm
o kurcze, taka taniocha i taki wypas ? zakodowałem adres :)))
agata744 // środa, 20 luty 2008 at 9:29 pm
No proszę jaki pożyteczny wpis. Następnym razem tam się możemy spotkać i sprawdzić wartość napojów po 4 zł.
Kubuś Wirus // piątek, 22 luty 2008 at 7:10 pm
Nie napisałem jeszcze, że Pani Bożenka sprawia wrażenie najbardziej narąbanej z całego towarzystwa… :) zresztą - jakbym zaczął opowiadać wszystkie anegdotki z tego miejsca, to bym nie skończył do rana. a jeśli przez ostatnie pół roku tak reżyseruję swoje wyjścia “na miasto”, żeby zaczynać lub kończyć tam - to naprawdę musi o czymś świadczyć… :)))
Olanda // środa, 19 marzec 2008 at 9:38 przed południem
W imieniu pana Romana protestuję przeciw nazywaniu go Robertem.
Kubuś Wirus // czwartek, 20 marzec 2008 at 4:24 przed południem
kiedy sam Pan Roman poprosił.
Leave a Comment