Kubuś Wirus: Dedykowane mojemu ukochanemu miastu – Warszawie

Filtry Cafe

poniedziałek, 17 grudzień 2007 · 4 komentarzy

bar w filtrach

 

Ochota to chyba najdziwniejsza dzielnica w Warszawie. Nie ma tak dobrze zdefiniowanego wizerunku, jak Żoliborz, Mokotów czy Śródmieście, ale nie jest również peryferyjną sypialnią, jak Ursynów czy Gocław. Niby to jedna z tych “wielkomiejskich”, starych dzielnic, ale leży jakby na uboczu, mimo że wyrasta dookoła arterii ulicy Grójeckiej i Alei Krakowskiej. Składa się w zasadzie z trzech części: Ochoty “Starej”, pomiędzy okolicami Placu Narutowicza a GUSem, “Stalinowskiej” – wzdłuż Grójeckiej, od Wawelskiej do Dickensa i trzeciej – z blokowiskami, hurtowniami i nowoczesnymi siedzibami firm. A wszystkie te trzy części łączy jeden, poważny i dotkliwy dla mieszkańców problem – braku ciekawych miejsc. Oczywiście, dla wielbicieli stołecznego folkloru niepowtarzalnym przeżyciem jest zwiedzenie bazaru przy Hali Banacha i baru “Ochotka”. Jeśli jesteś uroczym panem w wieku średnim, na pewno zabierzesz swoją randkę do “Latającego Kufra”. Wielbiciel arabskiego żarcia doceni też kebab przy Narutowicza. Ale te parę miejsc to klasyka. Poza nimi dzieje się niedużo, co dla dzielnicy z takim potencjałem jest naprawdę nieznośne.

 

Nietrudno wyobrazić sobie zatem moją radość, gdy dowiedziałem się, że w bezpośredniej bliskości Filtrów powstaje dedykowana im kawiarnia. W końcu to zasłużone miejsce dla warszawskiego życia kulturalnego – dość wspomnieć, że właśnie tam ulokował się w zamierzchłych wczesnych dziewięćdziesiątych pierwszy stołeczny klub z prawdziwego zdarzenia. W okolicach miał też swoją siedzibę pierwszy w Polsce miesięcznik freaków i zajawkowiczów – DosDedos. A jednocześnie strony te pozostawały względnie zapyziałą okolicą, kojarzącą się bardziej z szemranym towarzystwem komunalnym i wódeczką pitą pod chmurką.

 

Filtry Cafe są więc światełkiem w ciemnym tunelu. Trójce trzydziestoletnich wizjonerów udało się stworzyć miejsce, które tak jak dobra muzyka – łagodzi obyczaje. Stara pralnia chemiczna, mimo swych skromnych 40 metrów kwadratowych, zmieniła się w miejsce przytulne, stylowe i klimatyczne. Znajdziemy tu nie tylko stolik, by przy aromatycznej espresso popracować w spokoju nad artykułem (w kawiarni jest Wi-Fi), ale i wygodne kanapy, na których możemy rozsiąść się z towarzyszką piątkowego wieczoru. A gdyby zdarzyło się tak, że wybranka się spóźnia – bez obaw. Obsługa zawsze będzie miała czas by zamienić kilka słów, a nawet pograć z nami w szachy.

 

Ambicje dowodzących Filtrami nie sprowadzają się jedynie do kreowania niepowtarzalnej atmosfery i parzenia kawy. Niemalże od początku w kawiarni wystawiane są prace mniej lub bardziej zaprzyjaźnionych artystów. Ostatnimi czasami zachwycałem się obrazami Marty Mostowskiej. W planach jest też kiermasz rękodzielniczy i turniej szachowy. Jak widać, ekipa Filtry Cafe idzie wytartym przez inne tego typu miejsca szlakiem, ale nie należy im mieć tego za złe. Wręcz przeciwnie, należy kibicować im w dalszym oczyszczaniu Ochoty z knajackiej atmosfery. I bić brawo za umieszczenie grafiki Liechtensteina na ścianie.

Filtry Cafe, ul. Niemcewicza 3, pomiędzy Asnyka i Raszyńską. Otwarte pon.-pią. 8-20, sob. 10-20, nd. 10-18 (jeśli grasz w szachy, możesz zostać trochę dłużej). Ceny od 7 pln. Można płacić kartą.

 

 

Kategorie: kawiarnie
Otagowane: , , , ,

4 odpowiedzi jak dotąd ↓

Dodaj komentarz